Witam Was ;)
Z góry przepraszam za tak długą przerwę, ale nie byłam w
stanie ogarnąć wszystkiego naraz, a już najbardziej poprawek na uczelni…
Koszmar niesamowity. Nie rozumiem tego, człowiek płaci za to by się uczyć i
zaczynając ostatni semestr mam jeszcze poprzedni na plecach bo wykładowcy
zamiast ułatwić Nam życie, tylko je utrudniają… Eh ok bo się już zbulwersowałam
;D wiecie świeży temat ;)
Przechodząc do sedna mojego posta. Jakiś czas temu,
postanowiłam, że zamówię sobie swoje pierwsze pudełeczko Shinybox. Dostałam je
w poniedziałek. Niestety chyba się zawiodłam. Tzn chodzi o to, że wcześniej
zamawiałam pudełeczka z Glossyboxa i myślałam, że będzie to dość podobne.
Niestety wystarczyło otworzyć pudełeczko i sama estetyka zapakowania kosmetyków
ma wiele do życzenia. Nie chce tu jakoś bardzo porównywać tych dwóch
pudełeczek…. ale ten papier wrzucony od tak sobie do środka… no jak dla mnie
porażka. Cały pognieciony w każdą możliwą stronę.
To mnie odrzuciło, no ale zaglądam dalej i w sumie nie jest
lepiej :D
Nie spodziewałam się, że w środku znajdę firmę Oriflame… I to jeszcze Maseczkę do twarzy Pure Nature z tej firmy. Reaguje tak, gdyż nie przepadam
za maseczkami typu Avon czy właśnie Oriflame, gdyż mnie uczulają… Myślałam, że
będzie ich stać na troszkę więcej.
No ale ok., idziemy dalej i widzę znowu Oriflame, myślę sobie o nie… Ale zaglądam do środka opakowania i
moim oczom przedstawia się piękne opakowanie Potrójnej pomadki Triple Core Trend Edition. Oh kupili mnie tymi
kwiatuszkami, kwiatkami i co to tam jest jeszcze :)
A ten zapach, no miodzio :)
Kolor troszkę nie mój, ale może się do niego przekonam :)
Następnie odkryłam lakier
do paznokci firmy Opi. No w sumie nie ma źle, chociaż mogli dać bardziej
wiosenny kolorek :)
Kolejne są cienie Color
Tattoo 24HR firmy Maybelline. Nie miałam jeszcze takich kremowo-żelowych
kosmetyków, więc nie będę się jakoś mega wypowiadać. Okaże się w praniu.
No i na ostatnim miejscu zostało nam Masło do ciała Dermo System z Deli. Tutaj też niestety nie mogę
dużo powiedzieć, bo również nie miałam nigdy takowej firmy w rękach.
Zapach- chyba porzeczka, ale taki dość sztuczny niestety…
I w sumie to by było na tyle. Ogólnie mam mieszane uczucia
co do tego pudełeczka. Przed zamówieniem następnego będę musiała się poważnie
zastanowić. I chyba w ciemno już tego nie zrobię.
Pozdrawiam Was i obiecuję częściej tutaj zaglądać :)